Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
70 postów 307 komentarzy

Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli. J 8,32

Łukasz R. - Podstawowym dążeniem człowieka jest dążenie do BOGA, Który objawił się w JEZUSIE CHRYSTUSIE. To BÓG jest prawdą samą w sobie i przyjmując wskazania Ewangelii, człowiek odkrywa w pełni swoje człowieczeństwo.

"Świadomi" katolicy o Vaticanum Secundum.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Często spotykamy się z zarzutami, jakoby Sobór Watykański II zainicjował rozkład Kościoła. Czy jest to prawdą?

Wielu wierzy w to, czego nie sprawdzi, bądź w to, co im pasuje i jest dlań wygodne. Nie brakuje „oświeconych”, którzy pozjadali wszystkie autorytety – z teologii i duchowości włącznie, plując nieustannie na Kościół i duchowieństwo, oskarżając Vaticanum Secundum za wszelkie zło w Kościele i na świecie.

 

W 1995 r. w Civitavecchia – włoskim mieście, miały miejsce wydarzenia, którym przyjrzał się osobiście Jan Paweł II. Z figurki Matki Najświętszej płynęły krwawe łzy. Doszło do objawień Bogarodzicy 5-letniej dziewczynce, którą Niebo wybrało, by ta przesłała orędzie dla Kościoła. Z treści objawień wynika pewien fakt, wyznał papież, że chwila straszliwego Sądu jest bliska, poza tym, można uniknąć wielu cierpień i tragedii, lecz to zależy jedynie od... Nas! Od wiernych Kościoła! Potwierdza się tutaj treść wcześniejszych objawień, zwłaszcza treść orędzia fatimskiego. Maryja płacze krwią, cierpi, podobnie jak Jej Syn, bo kocha dzieci Kościoła, które zostały Jej powierzone przez Zbawiciela w chwili Jego śmierci. Skąd eskalacja zła na świecie i co jest faktycznym powodem cierpienia Matki Najświętszej? Sam Benedykt XVI skwitował to najkrócej, jak mógł, podając samą esencję – wierni nie pełnią woli Bożej! Zagonieni są za własnymi sprawami, a nie interesuje ich głoszenie Ewangelii, życie Jej przesłaniem, o co prosi Chrystus na końcu Ewangelii, odchodząc w chwale do Nieba! Zło na świecie jest spowodowane niedbalstwem i grzechem wewnątrz Kościoła!

 

Szukanie winy w Soborze powinno przynieść każdemu wstyd i hańbę! Dlaczego? Pytanie to należy skierować do wiernych – co takiego dobrego dają od siebie? Czy wszyscy żyją w stanie łaski uświęcającej i życiem liturgicznym, sakramentalnym, rozpoczynając dzień od pochylenia się nad Ewangelią, pytając w ciszy Boga, co chce do mnie powiedzieć? Czy pytam Chrystusa w Komunii, co pragnie mi powiedzieć? Wstyd, katolicy! Kto z was rozważa Ewangelię z komentarzem do Pisma Świętego? Kto czyta KKK? Piszecie i nie wiecie, co piszecie! Taka mowa sprowadzi na was wielki wyrok, bo plujecie na samego Boga. Skoro doszło do takich postanowień na Soborze, do jakich doszło – to było to zgodne z wolą Bożą, a ktoś, kto nigdy nie trzymał w ręce – choćby komentarza do jakiegokolwiek dokumentu soborowego, winien odejść pohańbiony! Kościół, oprócz ludzi – tworzy Duch Boży, który przenika Kościół, ożywia, prowadzi i uświęca, zachowując w prawdzie i jedności. A wy, którzy powielacie brednie, zachowujecie się jak głupawe lewactwo!

 

 

Przedstawienie argumentów przeciwko V. II, przytoczonych w artykule pt:

 

"Sobór Watykański II" – największa katastrofa w historii świata (*)”:

 

Przez tę radykalną zmianę dotyczącą dogmatu i wiary, otrzymaliśmy od "soboru"1) Dekret o ekumenizmie, zawierający herezję nazywającą religie niekatolickieśrodkamizbawienia;2) Dekret o wolności religijnej, który zawiera moralną herezję, że każdy ma prawo wyznawać taką religię, jaka mu się spodoba;3) Konstytucję dogmatyczną o Kościele (Lumen gentium), która zawiera herezję, że Kościół Chrystusowy jest czymś większym i obszerniejszym niż Kościół katolicki i że kolegium biskupów jest podmiotem (posiadaczem) najwyższej władzy Kościoła katolickiego;4) Dekret o Świętej Liturgii, który, punkt po punkcie, zniszczył tradycyjną łacińską Mszę, najcenniejszy owoc wieków i dał podwaliny pod brzydkość znaną pod nazwą Nowa Msza.”

 

Ustosunkowanie się do w/w argumentów, przytoczonych w artykule:

 

1 – Dekret o ekumenizmie, zawierający herezję nazywającą religie niekatolickie środkami zbawienia. Nie jest to żadną herezją, lecz uznaną prawdą. Dlaczego? Przede wszystkim - nikt nie ma prawa stawiać się na miejscu Boga – jest to największy błąd człowieka, nazywaną diabelską pychą. Tylko Stwórca i Zbawiciel decyduje, kto zostanie zbawiony.

 

Oto, co mówi KKK:

 

"Poza Kościołem nie ma zbawienia"

 

846 Jak należy rozumieć to stwierdzenie często powtarzane przez Ojców Kościoła? Sformułowane w sposób pozytywny oznacza, że całe zbawienie pochodzi jedynie od Chrystusa-Głowy przez Kościół, który jest Jego Ciałem:

Sobór święty... opierając się na Piśmie świętym i Tradycji, uczy, że ten pielgrzymujący Kościół konieczny jest do zbawienia. Chrystus bowiem jest jedynym Pośrednikiem i drogą zbawienia, On, co staje się dla nas obecny w Ciele swoim, którym jest Kościół; On to właśnie podkreślając wyraźnie konieczność wiary i chrztu, potwierdził równocześnie konieczność Kościoła, do którego ludzie dostają się przez chrzest jak przez bramę. Nie mogliby więc zostać zbawieni ludzie, którzy wiedząc, że Kościół założony został przez Boga za pośrednictwem Chrystusa jako konieczny, mimo to nie chcieliby bądź przystąpić do niego, bądź też w nim wytrwać.

847 Stwierdzenie to nie dotyczy tych, którzy bez własnej winy nie znają Chrystusa i Kościoła:

Ci bowiem, którzy bez własnej winy nie znając Ewangelii Chrystusowej i Kościoła Chrystusowego, szczerym sercem jednak szukają Boga i wolę Jego przez nakaz sumienia poznaną starają się pod wpływem łaski pełnić czynem, mogą osiągnąć wieczne zbawienie.

848 "Chociaż więc wiadomymi tylko sobie drogami może Bóg doprowadzić ludzi, nie znających Ewangelii bez własnej winy, do wiary, <<bez której niepodobna podobać się Bogu>> (Hbr 11, 6), to jednak na Kościele spoczywa konieczność i równocześnie święte prawo głoszenia Ewangelii" wszystkim ludziom.

 

2 – wolność religijna, wolność sama w sobie, jest najwyższym aktem miłości Boga Stwórcy. To poprzez wolność daną człowiekowi rodzi się miłość i odkrywanie miłości i dobra Bożego, na które człowiek może odpowiedzieć jedynie jako istota wolna, a nie zniewolona! Bóg szanuje każdą decyzję człowieka – nawet grzech i świadomą, dobrowolną śmierć, samobójstwo!

 

KKK:

 

Wolność wiary

 

160 Aby wiara miała charakter ludzki, "człowiek powinien dobrowolnie odpowiedzieć Bogu wiarą; nikogo więc wbrew jego woli nie wolno do przyjęcia wiary przymuszać". "Bóg wzywa ludzi, aby Mu służyli w Duchu i prawdzie; wezwanie takie wiąże ich w sumieniu, ale nie zmusza... W najwyższym stopniu przejawiło się to w Jezusie Chrystusie". Jezus wprawdzie wzywał do wiary i nawrócenia, ale nikogo do tego nie zmuszał. "Dał świadectwo prawdzie, ale zaprzeczającym nie chciał jej narzucać siłą. Jego Królestwo... wzrasta miłością, przez którą Chrystus wywyższony na krzyżu ludzi do siebie pociągnął".

Wytrwanie w wierze

162 Wiara jest darem danym człowiekowi przez Boga. Ten nieoceniony dar możemy utracić. Św. Paweł ostrzega przed tym Tymoteusza: Wystąp w dobrej walce, "mając wiarę i dobre sumienie. Niektórzy odrzuciwszy je, ulegali rozbiciu w wierze" (1 Tm 1,18-19). Aby żyć, wzrastać i wytrwać w wierze aż do końca, musimy karmić ją słowem Bożym oraz prosić Pana, aby przymnażał nam wiary; powinna ona działać "przez miłość" (Ga 5, 6), być podtrzymywana przez nadzieję i zakorzeniona w wierze Kościoła.

166 Wiara jest aktem osobowym, wolną odpowiedzią człowieka na inicjatywę Boga, który się objawia. Wiara nie jest jednak aktem wyizolowanym. Nikt nie może wierzyć sam, tak jak nikt nie może żyć sam. Nikt nie dał wiary samemu sobie, tak jak nikt nie dał sam sobie życia. Wierzący otrzymał wiarę od innych, dlatego powinien ją przekazywać innym. Nasza miłość do Jezusa i ludzi skłania nas do mówienia innym o naszej wierze. Każdy wierzący jest jakby ogniwem w wielkim łańcuchu wierzących. Nie mogę wierzyć, jeśli nie będzie mnie prowadziła wiara innych, a przez moją wiarę przyczyniam się do prowadzenia wiary innych.

167 "Wierzę" - to wiara Kościoła wyznawana osobiście przez każdego wierzącego, przede wszystkim w chwili chrztu. "Wierzymy" - to wiara Kościoła wyznawana przez biskupów zgromadzonych na soborze lub, bardziej ogólnie, przez zgromadzenie liturgiczne wierzących. "Wierzę" - mówi także Kościół, nasza Matka, który przez swoją wiarę odpowiada Bogu i który uczy nas mówić: "Wierzę", "Wierzymy".

3 - Lumen gentium” – czytał ktoś tą konstytucję oraz komentarz do niej?

KKK: Kolegium biskupie

KKK 880 Chrystus, ustanawiając Dwunastu, nadał im formę "kolegium, czyli stałego zespołu, na czele którego postawił wybranego spośród nich Piotra" (Sobór Watykański II, konst. Lumen gentium, 19). "Jak z ustanowienia Pańskiego święty Piotr i reszta Apostołów stanowią jedno Kolegium Apostolskie, w podobny sposób Biskup Rzymski, następca Piotra, i biskupi, następcy Apostołów, pozostają we wzajemnej łączności" (Sobór Watykański II, konst. Lumen gentium, 22; por. KPK, kan. 330).

KKK 881 Jedynie Szymona uczynił Pan Opoką swojego Kościoła, nadając mu imię Piotr. Powierzył mu klucze Kościoła (Por. Mt 16,18-19.; ustanowił go pasterzem całej trzody (Por. J 21, 15-17). "Dar związywania i rozwiązywania, dany Piotrowi, został udzielony także Kolegium Apostołów pozostającemu w łączności z głową swoją" (Sobór Watykański II, konst. Lumen gentium, 22). Ta pasterska misja Piotra i innych Apostołów stanowi jeden z fundamentów Kościoła. Jest ona kontynuowana przez biskupów pod prymatem Piotra.

KKK 883 "Kolegium, albo ciało biskupie, posiada władzę autorytatywną jedynie wtedy, gdy się je bierze łącznie z Biskupem Rzymu, następcą Piotra, jako jego głową". Kolegium to jako takie jest również "podmiotem najwyższej i pełnej władzy nad całym Kościołem, chociaż nie może wypełniać tej władzy inaczej, jak tylko za zgodą Biskupa Rzymu" (Sobór Watykański II, konst. Lumen gentium, 22; por. KPK, kan. 336).

KKK 884 "Kolegium Biskupów wypełnia w sposób uroczysty władzę w całym Kościele na soborze powszechnym" (KPK, kan. 337, § 1). "Nigdy nie istnieje sobór powszechny, który by nie był jako taki zatwierdzony lub przynajmniej uznany przez następcę Piotra" (Sobór Watykański II, konst. Lumen gentium, 22).

KKK 885 "Kolegium Biskupów, jako złożone z wielu jednostek, wyraża rozmaitość i powszechność Ludu Bożego, jako zaś zgromadzone pod jedną głową wyraża jedność trzody Chrystusowej" (Sobór Watykański II, konst. Lumen gentium, 22).

KKK 886 "Poszczególni biskupi są widzialnym źródłem i fundamentem jedności w swoich Kościołach partykularnych" (Sobór Watykański II, konst. Lumen gentium, 23). Jako tacy "sprawują swoje rządy pasterskie, każdy nad powierzoną sobie cząstką Ludu Bożego" (Sobór Watykański II, konst. Lumen gentium, 23). wspomagani przez prezbiterów i diakonów. Każdy biskup jednak, jako członek Kolegium Biskupiego, podziela troskę o wszystkie Kościoły (Por. Sobór Watykański II, dekret Christus Dominus, 3). przede wszystkim "dobrze zarządzając własnym Kościołem jako cząstką Kościoła powszechnego", przyczyniając się w ten sposób "do dobra całego Ciała Mistycznego, które jest także Ciałem Kościołów" (Sobór Watykański II, konst. Lumen gentium, 23). Troska ta będzie obejmować szczególnie ubogich (Por. Ga 2, 10) prześladowanych za wiarę, a także misjonarzy, którzy pracują na całej ziemi.

KKK 887 Kościoły partykularne sąsiadujące ze sobą oraz posiadające jednorodną kulturę tworzą prowincje kościelne lub większe jednostki nazywane patriarchatami lub regionami (Por. Kanony Apostolskie, 34). Biskupi tych całości mogą gromadzić się na synodach lub soborach prowincjalnych. "W podobny sposób Konferencje Biskupów mogą dzisiaj wnieść różnorodny i owocny wkład do konkretnego urzeczywistnienia się pragnienia kolegialności" (Sobór Watykański II, konst. Lumen gentium, 23).

4 – Największy tępak zdolny jest twierdzić, że obecna Liturgia jest dziełem Vaticanum II. Sobór podtrzymywał Tradycję i czynił naciski na nią, wykazując jej zasadność. Ryt, cały kształt Najświętszej Ofiary i Mszał został zreformowany przez Pawła VI! Po Soborze! J. Ratzinger - w swej autobiografii pt "Moje życie" mówi, że "reforma liturgii dla większości ojców soborowych nie była priorytetem - co więcej, dla wielu nie był to temat wymagający soborowej dyskusji". Ojciec Święty, którego nazywam „Strażnikiem Liturgii” - Benedykt XVI, mówi wyraźnie o tym, że następstwa mogły być tylko tragiczne”, po tym, czego dokonał Paweł VI. „...burzono starożytną budowlę i tworzono inną”. „Jestem przekonany, że kryzys Kościoła, jaki obecnie przeżywamy, zależy w dużej części od rozkładu liturgii, którą niekiedy postrzega się jak etsi Deus non daretur – tak jakby w niej nie miało znaczenia to, czy Bóg jest i do nas mówi, czy nas słucha... Dlatego potrzebujemy nowego ruchu odnowy liturgicznej, który przywróci do życia prawdziwe dziedzictwo Soboru Watykańskiego II”.

Oto słowa ojca soborowego, jednego z największych teologów w dziejach Kościoła, o którym twierdzi się, że bardziej konserwatywny już być nie może (zademonstrował swój kunszt min w Deklaracji „Dominus Iesus”), nazywany „panzerkardinal”. Słowa w/w pochodzą z autobiograficznej książki pt „Moje życie”. Ratzinger zdaje sobie doskonale świadomość, co jest przyczyną rozkładu Kościoła – od zewnątrz, lecz przede wszystkim od wewnątrz. Podobnie, jak Jan Paweł II Święty, razem dostrzegają identyczne zagrożenia – rozkład Liturgii, „postępowość”,usunięcie z nauk seminaryjnych traktatu teologicznego, jakim jest mistyka i ascetyka, zastąpienie go psychologią, zgwałcenie filozofii poprzez obniżenie znaczenia metafizyki.

Benedykt XVI doskonale wie, co myśli, mówi i czyni. Jan Paweł II Mistyk – również. Plucie na nich nie uczyni nikogo mądrzejszym i bardziej zorientowanym w teologii. Dawanie posłuchu pierwszym, lepszym słowom i ich autorom niewiele wnosi dobrego, a jedynie może zaszkodzić. Wiem to z własnego doświadczenia, gdyż pogubiłem się kiedyś, jako katolik, a to za sprawą rzekomych knowań Soboru Watykańskiego II. Radzę zgłębiać treść dokumentów kościelnych, zwłaszcza KKK, publikacji i książek wielkich autorytetów, a nie przemądrzać się, który papież to odstępca i heretyk, gdyż ani Jan Paweł II ani Benedykt XVI nie należą do nich!

Benedykt XVI wprowadził w struktury Kościoła Lefebrystów, którzy zostali z Niego wyłączeni aktem Jana Pawła II, któremu przedstawiono fałszywy obraz tej sprawy przez modernistycznych hierarchów, wrogów biskupa Marcela Lefebvre'a. Obecny papież wrócił do Tradycji – zezwolił sprawować Liturgię w rycie trydenckim, czego zakazał Paweł VI, zezwolił, aby na ołtarz powrócił krucyfiks, który został zeń zdjęty przez Pawła VI. Więcej – dąży do zmian w Liturgii i powrotu do źródła, stąd: Novus Motus Liturgicus -

http://www.nowyruchliturgiczny.pl/

Benedykt XVI dąży do powrotu do tego, co było:

http://info.wiara.pl/doc/700382.Reforma-reformy-liturgii

KOMENTARZE

  • //Benedykt XVI dąży do powrotu do tego, co było://
    TAK ! TAK ! TAK !

    //Obecny papież wrócił do Tradycji – zezwolił sprawować Liturgię w rycie trydenckim, czego zakazał Paweł VI, zezwolił, aby na ołtarz powrócił krucyfiks, który został zeń zdjęty przez Pawła VI//

    Papież Paweł VI nie miał żadnego prawa zakazywać odprawiania Mszy Św. Wszechczasów (ponieważ bulla papieska po Soborze Trydenckim zezwala każdemu kapłanowi odprawiać ja aż do końca czasów, no chyba że uznamy że bulle papieskie starsze niż 200 lat są nieważne) i nie miał prawa zdejmować Krzyża z ołtarza.
    Jeśli to uczynił , to komu był posłuszny , Bogu ?
  • @Ptasznik z Trotylu 14:31:37
    Paweł VI nie miał prawa tego czynić, tj dokonywać tak drastycznej reformy liturgii. Czyn ten spotkał się z wielką krytyką ze strony teologów. Błędy te wychwycili JP II oraz B XVI. Obecny papież nie kryje się z tą krytyką i wypowiada się zdecydowanie, a także daje temu wyraz poprzez swe dekrety i postanowienia. Kardynał Antonio Canizares Llovera twierdzi, za B XVI, że "reforma reformy liturgii" przebiegnie poprzez powrót do Tradycji, do jej czystego czyli ortodoksyjnego przestrzegania. Nic innego! Paweł VI zgwałcił Tradycję, usnął ją z Liturgii, a szczególnie z rytu Mszy Świętej.
    Polecam literaturę wielkiego Josepha Ratzingera, zwłaszcza nadchodzące dzieło, zwieńczenie Jego wkładu intelektualno-duchowego, jakim jest seria pt "Opera Omnia". Pierwszy tom, o numerze XI, nosi tytuł "Teologia Liturgii". Na wyraźne życzenia papieża redaktorzy i teolodzy opracowali serię, wychodząc właśnie od liturgii, gdyż jak twierdzi ojciec Święty B XVI - Liturgia jest najważniejsza, nadaje sens Kościołowi, stanowiąc o Jego istocie! Polecam. Całość zapowiada się doskonale wyśmienicie!
  • @.. do tego co było.. .
    Dążenie do źródeł miało już miejsce w ruchu liturgicznym dającym podwaliny do ustaleń Soboru Watykańskiego II.

    Gdyby "Kościół poTrydencki" był idealny nie potrzebny byłby ruch liturgiczny i odnowa w Kościele.

    Warto byłoby aby epigoni kwestionowania SOboru Watykańskiego II o tym wiedzieli.

    Jeśli więc pisać, "powrócić do tego co było", to powrócić do Ducha Lityrgii pierwszych wieków Chrześcijaństwa.

    Ale po co to czynić skoro właśnie SObór Watykański był ukoronowaniem ruchu liturgicznego będącego właśnie powrotem do źódeł. Ale nie do Truydentu ale do ducha Liturgii pierwszych wieków chrześcijaństwa.

    To dlatego języki narodowe wróciły do łask - jak było na początku, to dlatego Liturgia stała się bliska każdemu człowiekowi i została każdemu, I wreszcie do Pan Jezus jest Panem liturgii a sama liturgia nie jest jakimś tam bożkiem, na którego ołtarzy krzyżuje się Pana Jezusa.. . Dla nowych podziałów i ludzkiej pychy.. .

    Co, na to Jezus Eucharystyczny? Ciekawe czy lubi łacinę czy polszczyznę.. ?

    Obawiam się, że myśli tak: "..jeśli się nie nawrócicie... , nie zbawi Was ani Trydent ani Watykański drugi, ani łacina, ani greka.. .

    Symptomem nawrócenia jest pokora.

    Szukam jej nieustannie w głosach reformatorów Kościoła na próżno.
  • @Łukasz Roman 15:19:59
    Super! No superfajnie!
    Wielkim sukcesem jest powrót do mszy trydenckiej. Jak się okazuje.
    Tylko ja się pytam: Skąd w takim razie taka głęboka niechęć do tych, który od dawna na te wszystkie błędy wskazują? Wskazują na ich przyczyny - tak wielki "wkład" masonerii i protestantów w obraz dzisiejszego posoborowego Kościoła.
    W każdej parafii, nie mówiąc o kurii, z radością witany jest pastor, rabin czy nawet mason, ale "lefebrysta" nie ma prawa wstępu.

    Z jakiego powodu?

    Z jakiego powodu zabrania się spotkań z kapłanami Bractwa Świętego Piusa X?
    Ekskomunikę już zdjęto.
    Watykan z nimi rozmawia.
    A jak ja chcę to ukazuje się oficjalne ostrzeżenie pasterskie.
    Tylko nigdzie nie mogę znaleźć sensownego wyjaśnienia. Dlaczego? Nie bo nie.

    WIARA I ROZUM TO DWA SKRZYDŁA NA KTÓRYCH DUCH LUDZKI UNOSI SIĘ DO BOGA.

    Jednym z narzędzi rozumu jest logika. Można by pomyśleć, że niektórym jej brak. A może po prostu jednak o coś innego im chodzi niż twierdzą oficjalnie.
  • @poldek34 17:37:13
    ==Symptomem nawrócenia jest pokora.

    Szukam jej nieustannie w głosach reformatorów Kościoła na próżno.==


    No to masz moją pierwszą, konkretną, praktyczną podpowiedź: Gdy tylko uwierzysz w Pana Jezusa Chrystusa i Panu Jezusowi Chrystusowi, to przyjmij chrzest poprzez całkowite zanurzenie się w wodzie... itd.

    No jak tam pokora przed wymaganiami Boga?
  • @Jacek 18:30:28
    ""A jak ja chcę to ukazuje się oficjalne ostrzeżenie pasterskie.
    Tylko nigdzie nie mogę znaleźć sensownego wyjaśnienia. Dlaczego? Nie bo nie."'

    Jeśli potrzeba, mogę zacytować fragment ostrzeżenia w którym podany jest powód.

    Poza tym, owo Bractwo nie ma do dzisiejszego dnia uregulowanej relacji z Kościołem. Zatem ich "działalność duszpasterska" w łonie Kościoła Katolickiego jest co najmniej dwuznaczna. Kojarzy mi się z "wilkami włamującymi się do stada".. .
  • @von Finov 18:38:02
    Kiedyś się urodził, że masz tak wyrafinowane sposoby wejścia w Komunię z Bogiem? Cokolwiek czym się posługujesz jest własnością Wspólnoty Kościoła teksty Pisma Św.

    Ty mówisz, że posiadłeś wiedzę i mamy iść za Tobą. A ja Ci mówię, jesteś zwodziciel. Nie ma kryterium prawdy dla Twoich wypowiedzi, gdyż kryterium prawdy - tej którą głosisz - jesteś Ty sam.

    Zatem to, co głosisz ma wartość hipotezy naukowej. A mnie hipotezy nie interesują ale fakty. Te zaś są potwierdzone krwią męczenników i świętych Kościoła Katolickiego.

    Więc mam Twoje słowa przeciwko krwi i życiu męczenników i świętych.

    Twoje słowa więc - jak się domyślasz -mają dla mnie w tym kontekście znaczenie zerowe. Głosisz swoją prywatną "teologię". Oczywiście masz do tego prawo.
    Ale w tychże momentach gdy stawiasz siebie ponad całym światem teologicznym i chrześcijańskim, stosujesz to, co serwują swoim adeptom sekty. A więc siebie traktujesz jako ostateczną wyrocznię Prawdy.
  • @poldek34 19:29:28
    Piszesz:
    owo Bractwo nie ma do dzisiejszego dnia uregulowanej relacji z Kościołem. Zatem ich "działalność duszpasterska" w łonie Kościoła Katolickiego jest co najmniej dwuznaczna. Kojarzy mi się z "wilkami włamującymi się do stada"..

    Ależ spotkanie nie odbywało się w żadnym z lokali kościelnych. Trudno więc raczej mówić o działalności "w łonie Kościoła"

    Kiedy pytałem wysoko postawionego kapłana dlaczego na "Dni modlitwy o jedność chrześcijan" zaprasza się pastorów, czy nawet tak egzotyczne osoby jak rabinów, a nie zaprasza "lefebrystów", to odpowiedział: "Ale przecież oni są w Kościele"

    Pomieszanie z poplątaniem. Jeśli się rzeczywiście pragnie jedności to powinno się zacząć od tych, którzy są najbliżej. Czy pastor, albo rabin uznaje zwierzchnictwo Papieża? A Bractwo Świętego Piusa X jak najbardziej.
    SW II nie był soborem dogmatycznym, nie wypowiadał się w sprawach wiary, a tylko w sprawach pastoralnych. W tych kwestiach nie obowiązuje więc nieomylność i mogą one podlegać dyskusji.
    Dlaczego ich nie ma?
  • @Łukasz Roman
    "Zło na świecie jest spowodowane niedbalstwem i grzechem wewnątrz Kościoła!"
    --------------------

    Jest to chyba zbyt uproszczona teza, a wręcz nieprawdziwa, gdyż źródło na świecie ma nie tylko straszą ale i gdzie indziej leżącą genezę.

    Podobnie nie wystarczającym jest zabieranie głosu także i w tej kwestii, co do której najpierw trzeba się zapoznać z tym, co zostało oficjalnie powiedziane:

    TRZECIA TAJEMNICA FATIMSKA

    Tekst poniższy stoi na stronie watykańskiej, w dziale Kongregacji Nauki Wiary. Uwagę moją na ten tekst zwrócił niemiecki autor książek o papieżu Janie Pawle II, Andreas Englisch, wielki przyjaciel naszego papieża, który w publikacji pt. Johannes Paul II. - Das Geheimnis des Karol Wojtyła o tym właśnie pisał: (Warto poświęcić temu zagadnieniu specjalnego posta)

    KOMENTARZ TEOLOGICZNY

    Tak zwana trzecia « tajemnica » fatimska, której zapis po długim czasie zostaje tu w całości opublikowany na polecenie Ojca Świętego, była przedmiotem tak licznych spekulacji, że uważny czytelnik tego tekstu zapewne dozna rozczarowania lub uczucia głębokiego zdziwienia. Nie zostaje bowiem ujawniona żadna wielka tajemnica ani uchylona zasłona przyszłości. Widzimy Kościół męczenników minionego już stulecia ukazany w obrazie, który opisany jest trudno zrozumiałym językiem symbolicznym. Czy właśnie to Matka Chrystusa pragnęła przekazać chrześcijaństwu i ludzkości w epoce wielkich problemów i niepokojów? Czy ma to nam pomóc na początku nowego tysiąclecia? Czy też są to tylko projekcje wewnętrznego świata dzieci, wyrosłych w klimacie głębokiej pobożności, ale zarazem przerażonych kataklizmami, jakie zagrażały ich epoce? Jak powinniśmy rozumieć tę wizję, co o niej myśleć?

    Objawienie publiczne i objawienia prywatne - ich miejsce w teologii

    Zanim podejmiemy próbę interpretacji, której zasadniczy zarys można znaleźć w oświadczeniu, złożonym przez kardynała Sodano 13 maja tego roku na zakończenie liturgii eucharystycznej sprawowanej pod przewodnictwem Ojca Świętego w Fatimie, konieczne są pewne wstępne wyjaśnienia dotyczące sposobu, w jaki zgodnie z nauczaniem Kościoła należy rozumieć w kontekście życia wiary zjawiska takie jak objawienia fatimskie. Nauczanie Kościoła rozróżnia między « objawieniem publicznym » a « objawieniami prywatnymi ». Między tymi dwiema rzeczywistościami istnieje różnica nie tylko stopnia, ale także istoty. Określenie « objawienie publiczne » oznacza działanie objawiające Boga, skierowane do całej ludzkości, któremu nadano formę literacką w dwóch częściach Biblii — w Starym i Nowym Testamencie. Nazywamy je « objawieniem », ponieważ w nim Bóg stopniowo dał się poznać ludziom, do tego stopnia, że sam stał się człowiekiem, aby przyciągnąć do siebie i ze sobą zjednoczyć cały świat przez swego wcielonego Syna Jezusa Chrystusa. Nie jest to zatem przekaz czysto intelektualny, ale żywotny proces, w którym Bóg zbliża się do człowieka; naturalnie, w tym procesie pojawiają się także treści, które są przedmiotem zainteresowania rozumu i pomagają w rozumieniu tajemnicy Boga. Proces ten ogarnia całego człowieka, a więc także — ale nie tylko — rozum. Ponieważ Bóg jest jeden, także Jego wejście w historię, które przeżywa On wraz z ludzkością, jest jedyne i zachowuje swoje znaczenie w każdej epoce, a jego zwieńczeniem było życie, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. W Chrystusie Bóg powiedział wszystko, to znaczy wypowiedział samego siebie, i dlatego objawienie zakończyło się wraz z urzeczywistnieniem tajemnicy Chrystusa, które znalazło wyraz w Nowym Testamencie. Aby wyjaśnić, na czym polega ten ostateczny i całkowity charakter objawienia, Katechizm Kościoła Katolickiego przytacza tekst św. Jana od Krzyża: « Od kiedy Bóg dał nam swego Syna, który jest Jego jedynym Słowem, nie ma innych słów do dania nam. Przez to jedno Słowo powiedział nam wszystko naraz. (...) To bowiem, o czym częściowo mówił dawniej przez proroków, wypowiedział już całkowicie, dając nam swego Syna. Jeśli więc dzisiaj ktoś chciałby Go jeszcze pytać lub pragnąłby jakichś wizji lub objawień, nie tylko postępowałby błędnie, lecz także obrażałby Boga, nie mając oczu utkwionych jedynie w Chrystusa, szukając innych rzeczy lub nowości » (KKK, 65, św. Jan od Krzyża, Subida al Monte Carmelo, II, 22).

    Fakt, że w Chrystusie oraz poprzez świadectwo, jakie dają o Nim księgi Nowego Testamentu, zakończyło się jedyne objawienie Boże skierowane do wszystkich narodów, wiąże Kościół z jedynym wydarzeniem historii świętej oraz ze słowem Biblii, które potwierdza i interpretuje to wydarzenie; nie znaczy jednak, że Kościół może dziś wpatrywać się wyłącznie w przeszłość i jest skazany na jej jałowe powtarzanie. Katechizm tak o tym mówi: « Chociaż jednak Objawienie zostało już zakończone, to nie jest jeszcze całkowicie wyjaśnione; zadaniem wiary chrześcijańskiej w ciągu wieków będzie stopniowe wnikanie w jego znaczenie » (n. 66). Te dwa aspekty — więź z jedynym wydarzeniem oraz postęp w rozumieniu go — zostały bardzo dobrze przedstawione w mowach pożegnalnych Chrystusa, gdzie rozstając się z uczniami, mówi do nich: «Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz [jeszcze] znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy, bo nie będzie mówił od siebie (...). On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi » (por. J 16, 12-14). Z jednej strony Duch prowadzi i w ten sposób otwiera dostęp do wiedzy, której brzemienia wcześniej nie można było udźwignąć, bo brakowało podstawy ku temu — na tym polega nigdy do końca nie zmierzona rozległość i głębia chrześcijańskiej wiary. Z drugiej strony to prowadzenie jest jakby « braniem » ze skarbnicy samego Jezusa Chrystusa, której niewyczerpana głębia objawia się dzięki temu przewodnictwu Ducha. Katechizm przytacza w tym kontekście głębokie słowa papieża Grzegorza Wielkiego: « Słowa Boże wzrastają wraz z tym, kto je czyta » (n. 94, Grzegorz Wielki, In Ez. 1, 7, 8). Sobór Watykański II wskazuje trzy zasadnicze drogi, na których urzeczywistnia się przewodnictwo Ducha Świętego w Kościele, a zatem także « wzrastanie słowa »: dokonuje się ono poprzez kontemplację oraz dociekanie wiernych, przez głębokie rozumienie, płynące z doświadczenia duchowego, oraz przez nauczanie tych, « którzy wraz z sukcesją apostolską otrzymali niezawodny charyzmat prawdy » (Dei Verbum, 8).

    W tym kontekście możemy teraz poprawnie zrozumieć pojęcie « objawienia prywatnego », które odnosi się do wszystkich wizji i objawień, jakie nastąpiły po ukształtowaniu się Nowego Testamentu; jest to zatem kategoria, do której musimy zaliczyć orędzie fatimskie. Posłuchajmy jeszcze, co mówi na ten temat przede wszystkim Katechizm: « W historii zdarzały się tak zwane objawienia prywatne; niektóre z nich zostały uznane przez autorytet Kościoła. (...) Ich rolą nie jest (...) "uzupełnianie" ostatecznego Objawienia Chrystusa, lecz pomoc w pełniejszym przeżywaniu go w jakiejś epoce historycznej» (n. 67). Zostają tutaj wyjaśnione dwie rzeczy:

    1. Autorytet objawień prywatnych różni się zasadniczo od autorytetu jedynego objawienia publicznego: to ostatnie domaga się, byśmy przyjęli je z wiarą w nim bowiem Bóg sam przemawia do nas ludzkimi słowami i za pośrednictwem żywej wspólnoty Kościoła. Wiara w Boga i w Jego Słowo odróżnia się od jakiejkolwiek innej wiary, ufności czy ludzkiej opinii. Przekonanie, że to Bóg mówi, daje mi gwarancję, że spotykam tu samą prawdę, dzięki czemu zyskuję pewność, jakiej nie można osiągnąć w żadnej innej formie ludzkiego poznania. Na tej pewności buduję swoje życie i jej zawierzam się w chwili śmierci.

    2. Objawienie prywatne wspomaga tę wiarę i okazuje swą wiarygodność właśnie przez to, że odsyła mnie do jedynego objawienia publicznego. Kardynał Prospero Lambertini, przyszły papież Benedykt XIV, tak mówił o tym w swoim klasycznym traktacie, który stał się później miarodajnym punktem odniesienia w sprawach beatyfikacyjnych i kanonizacyjnych: « W przypadku objawień, które zyskały tego rodzaju aprobatę, ich przyjęcie przez wiarę powszechną nie jest obowiązkowe; nie jest nawet możliwe. Objawienia te domagają się raczej przyjęcia przez wiarę indywidualną posłuszną regułom roztropności, która nam je ukazuje jako prawdopodobne i wiarygodne dla pobożnego umysłu ». Flamandzki teolog E. Dhanis, wybitny znawca tego zagadnienia, stwierdza syntetycznie, że na kościelną aprobatę dla objawienia prywatnego składają się trzy elementy: związane z nim orędzie nie zawiera żadnych treści przeciwnych wierze i obyczajom; zasługuje na ogłoszenie, a wierni są upoważnieni do przyjęcia go w sposób roztropny (E. Dhanis, Sguardo su Fatima e bilancio di una discussione, w: La Civiltà Cattolica, 104, 1953 II, 392-406, zwłaszcza 397). Orędzie takie może skutecznie pomagać w lepszym zrozumieniu i przeżywaniu Ewangelii w obecnej epoce; dlatego nie należy go lekceważyć. Jest to pomoc, która zostaje nam udzielona, ale z której nie mamy obowiązku korzystać.

    Kryterium prawdziwości i znaczenia objawienia prywatnego jest zatem jego ukierunkowanie ku samemu Chrystusowi. Jeżeli objawienie oddala się od Niego, jeśli staje się od Niego niezależne albo wręcz chce uchodzić za inny i lepszy zamysł zbawienia, ważniejszy od Ewangelii, wówczas z pewnością nie pochodzi od Ducha Świętego, który prowadzi nas w głębię Ewangelii, a nie poza nią. Nie wyklucza to, że objawienie prywatne może inaczej rozkładać akcenty, prowadzić do powstania nowych form pobożności lub do pogłębienia i upowszechnienia już istniejących. Przy tym wszystkim jednak musi być pokarmem dla wiary, nadziei i miłości, które są dla każdego niezmienną drogą zbawienia. Możemy dodać, że objawienia prywatne często mają źródło przede wszystkim w pobożności ludowej i na nią oddziałują dostarczają jej nowych bodźców i wskazują jej nowe formy. Nie wyklucza to, że mogą one mieć wpływ nawet na liturgię, czego świadectwem są na przykład święta Bożego Ciała i Najświętszego Serca Pana Jezusa. Pod pewnym względem w relacji między liturgią a pobożnością ludową odzwierciedla się relacja między Objawieniem a objawieniami prywatnymi: liturgia stanowi kryterium, jest formą życia Kościoła jako całości, karmiącą się bezpośrednio Ewangelią. Religijność ludowa oznacza, że wiara zapuszcza korzenie w sercu poszczególnych narodów, tak że zostaje wprowadzona w codzienną rzeczywistość. Religijność ludowa jest pierwszą i podstawową formą « inkulturacji » wiary: winna się zawsze poddawać kierownictwu liturgii i iść za jej wskazaniami, ale sama z kolei wzbogaca wiarę tym, co czerpie z serca.

    Tak więc przeszliśmy już od definicji negatywnych, które były potrzebne przede wszystkim, do pozytywnego określenia objawień prywatnych: jak można je poprawnie zaklasyfikować w oparciu o Pismo Święte? Do jakiej należą kategorii teologicznej? Najstarszy zachowany list św. Pawła, a być może najstarsze w ogóle pismo Nowego Testamentu, czyli Pierwszy List do Tesaloniczan, zdaje się wskazywać odpowiedź. Apostoł mówi w nim: « Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie. Wszystko badajcie, a co szlachetne — zachowujcie» (5, 19-21). W każdym czasie dany jest Kościołowi charyzmat proroctwa, który należy badać, ale którego nie można też lekceważyć. W tym kontekście należy pamiętać, że proroctwo w rozumieniu biblijnym nie oznacza przepowiadania przyszłości, ale wyjaśnianie woli Bożej na chwilę obecną która wskazuje także właściwą drogę ku przyszłości. Kto przepowiada wydarzenia przyszłe, zaspokaja ciekawość rozumu, który pragnie przedrzeć się przez zasłonę przyszłości; prorok natomiast przychodzi z pomocą zaślepionej woli i myśli i wyjaśnia wolę Bożą rozumianą jako nakaz i wskazanie dla teraźniejszości. Przepowiadanie przyszłości ma w tym przypadku drugorzędne znaczenie. Istotne jest nadanie aktualnej wymowy jedynemu Objawieniu, które dotyka głęboko mnie samego: prorocze słowo jest przestrogą lub pociechą albo jednym i drugim. W tym sensie można powiązać charyzmat proroctwa z pojęciem « znaków czasu », na które rzucił nowe światło Sobór Watykański E: « Umiecie rozpoznawać wygląd ziemi i nieba, a jakże obecnego czasu nie rozpoznajecie?» (Łk 12,56). W myśl tych słów Jezusa « znaki czasu » należy rozumieć jako Jego własną drogę, Jego samego. Wyjaśniać znaki czasu w świetle wiary znaczy rozpoznawać obecność Chrystusa w każdym czasie. Taki jest właśnie cel objawień prywatnych uznanych przez Kościół, a więc także objawień fatimskich: mają nam pomagać w rozumieniu znaków czasu i w znajdywaniu właściwych odpowiedzi na nie w świetle wiary.

    Struktura antropologiczna objawień prywatnych

    W dotychczasowych rozważaniach staraliśmy się określić, jakie miejsce zajmują objawienia prywatne w teologii, teraz zaś, zanim podejmiemy próbę interpretacji orędzia fatimskiego, musimy jeszcze spróbować wyjaśnić pokrótce ich charakter antropologiczny (psychologiczny). Antropologia teologiczna rozróżnia w tej dziedzinie trzy formy postrzegania, lub « wizji », a mianowicie: wizję zmysłową a więc zewnętrzne postrzeganie cielesne, postrzeganie wewnętrzne i wizję duchową (visio sensibilis – imaginativa – intellectualis). Jest oczywiste, że w przypadku wizji z Lourdes, Fatimy itp. nie mamy do czynienia z normalnym zewnętrznym postrzeganiem zmysłowym: widziane w nich obrazy i postaci nie są zewnętrznym elementem przestrzeni, jak na przykład drzewo czy dom. Jest to zupełnie ewidentne na przykład w odniesieniu do wizji piekła (opisanej w pierwszej części « tajemnicy » fatimskiej) czy też do wizji zawartej w trzeciej części « tajemnicy », ale to samo można z łatwością wykazać także w przypadku innych wizji, przede wszystkim dlatego, że nie widzieli ich wszyscy obecni, ale tylko sami «widzący». Jest też oczywiste, że nie są to bezobrazowe « wizje » duchowe, z jakimi można się spotkać w wyższych stopniach mistyki. Należą one zatem do pośredniej kategorii postrzegania wewnętrznego, które dla widzącego ma niewątpliwie moc uobecniania, tak że wizja jest dla niego równoważna z zewnętrznym zjawiskiem postrzegalnym zmysłowo.

    Widzenie wewnętrzne nie oznacza, że mamy do czynienia z wytworem fantazji, który jest jedynie wyrazem subiektywnej wyobraźni. Oznacza raczej, że dusza styka się z czymś rzeczywistym, chociaż ponadzmysłowym, i zyskuje zdolność widzenia tego co niewidzialne, niepostrzegalne dla zmysłów — do postrzegania « zmysłami wewnętrznymi ». Dusza styka się tu z prawdziwymi « przedmiotami », choć nie należą one do świata zmysłowego, do jakiego przywykliśmy. Potrzebna jest do tego wewnętrzna czujność serca, której najczęściej człowiekowi brakuje, bo zbyt silny jest nacisk rzeczywistości zewnętrznej oraz obrazów i myśli wypełniających umysł. Osoba widząca zostaje wyprowadzona poza czystą zewnętrzność i styka się z głębszymi wymiarami rzeczywistości, które stają się dla niej postrzegalne. Być może pozwala to zrozumieć, dlaczego właśnie dzieci są uprzywilejowanymi adresatami takich objawień: ich umysł nie jest jeszcze zbyt zniekształcony, ich wewnętrzna zdolność postrzegania, nie została jeszcze nadmiernie uszczuplona. « Nawet usta dzieci i niemowląt oddają Ci chwałę» — odpowiada Jezus słowami psalmu 8 (w. 3) na zarzuty arcykapłanów i starszych, którzy oburzali się na dzieci wołające « hosanna! » (Mt 21, 16).

    « Wizja wewnętrzna », jak powiedzieliśmy, nie jest wytworem wyobraźni, lecz prawdziwym sposobem postrzegania rzeczywistości. Wiąże się jednak z pewnymi ograniczeniami. Już w postrzeganiu zewnętrznym zawsze wchodzi w grę także czynnik subiektywny: nie postrzegamy czystego przedmiotu, ale dociera on do nas przez filtr zmysłów, które muszą go dla nas « przełożyć ». Jest to jeszcze bardziej oczywiste w przypadku wizji wewnętrznej, zwłaszcza wówczas, gdy dotyczy ona rzeczywistości, które same w sobie wykraczają poza nasz widnokrąg. Podmiot, czyli człowiek widzący, zostaje tu zaangażowany jeszcze głębiej. Widzi tak, jak mu pozwalają jego konkretne możliwości, na miarę dostępnych mu sposobów obrazowania i poznania. W wizji wewnętrznej proces przekładu dokonuje się na jeszcze większą skalę niż w wizji zewnętrznej, tak że podmiot współuczestniczy w istotnej mierze w kształtowaniu obrazu tego, co mu się ukazuje. Jedyny obraz, jaki może powstać, musi być na jego miarę i odpowiadać jego możliwościom. Wizje te nie są więc nigdy zwykłymi « fotografiami » rzeczywistości pozaziemskiej, ale wyrażają także możliwości i ograniczenia podmiotu postrzegającego.

    Można to wykazać na przykładzie wszystkich wizji wielkich świętych; oczywiście, dotyczy to też wizji dzieci fatimskich. Obrazy przez nie nakreślone nie są bynajmniej czystym wytworem ich wyobraźni, ale owocem rzeczywistego postrzegania natury wyższej i wewnętrznej; jednakże nie należy sobie też wyobrażać, jakoby została tu na chwilę uchylona zasłona rzeczywistości pozaziemskiej i ukazało się w swojej najczystszej istocie niebo, jakie mamy nadzieję kiedyś oglądać w ostatecznym zjednoczeniu z Bogiem. Obrazy są raczej — by tak rzec — syntezą bodźca pochodzącego z Wysoka oraz możliwości, jakimi dysponuje podmiot postrzegający, to znaczy dzieci. Z tego powodu język obrazowy w tych wizjach jest językiem symbolicznym. Kardynał Sodano mówi o nich, że « nie opisują szczegółowo przyszłych wydarzeń, ale syntetycznie i zwięźle ukazują na jednolitym tle fakty odległe od siebie w czasie, nie określając dokładnie ich kolejności ani długości trwania». To zagęszczenie czasu i przestrzeni w jednym obrazie jest typowe dla tego rodzaju wizji, które najczęściej można odczytać dopiero a posteriori. Nie każdy element wizji musi tu mieć konkretny sens historyczny. Istotna jest wizja jako całość, a podstawą rozumienia szczegółów musi być całokształt obrazów. Centralna treść danego obrazu ujawnia się ostatecznie w świetle tego, co stanowi absolutne centrum chrześcijańskiego « proroctwa »: centrum znajduje się tam, gdzie wizja staje się wezwaniem i znakiem wskazującym drogę ku woli Bożej.

    Próba interpretacji « tajemnicy » fatimskiej

    Pierwsza i druga część « tajemnicy » fatimskiej zostały już tak szeroko omówione w literaturze dotyczącej tego tematu, że nie ma potrzeby wyjaśniać ich tutaj po raz kolejny. Chciałbym jedynie pokrótce zwrócić uwagę na punkt najbardziej istotny. Przez jedną straszną chwilę dzieci doświadczyły wizji piekła. Widziały upadek « dusz nieszczęsnych grzeszników». Z kolei zostaje im powiedziane, dlaczego wystawiono je na to przeżycie: aby « je zbawić » — ukazać im drogę zbawienia. Przychodzą tu na myśl słowa z Pierwszego Listu Piotra: «cel waszej wiary — zbawienie dusz» (1,9). Jako droga do tego celu wskazany zostaje — ku zaskoczeniu ludzi z anglosaskiego i niemieckiego kręgu kulturowego — kult Niepokalanego Serca Maryi. Aby to zrozumieć, wystarczy tu krótkie wyjaśnienie. W języku biblijnym « serce » oznacza centrum ludzkiego istnienia, skupiające w sobie rozum, wolę, temperament i wrażliwość, w którym człowiek znajduje swą jedność i swe wewnętrzne ukierunkowanie. « Niepokalane serce » to według Mt 5, 8 serce, które dzięki oparciu w Bogu osiągnęło doskonałą jedność wewnętrzną i dlatego « ogląda Boga ». « Kult » Niepokalanego Serca Maryi oznacza zatem zbliżanie się do takiej postawy serca, w której fiat — « bądź wola twoja » — staje się centrum kształtującym całą egzystencję. Gdyby ktoś podniósł zastrzeżenie, że nie powinniśmy jednak stawiać istoty stworzonej między nami a Chrystusem, należałoby przypomnieć, iż Paweł nie wahał się powiedzieć do swoich wspólnot: naśladujcie mnie! (1 Kor 4,16; Flp 3,17; 1 Tes 1,6; 2 Tes 3, 7. 9). Na przykładzie Apostoła mogą się one namacalnie przekonać, co znaczy iść za Chrystusem. My natomiast od kogóż moglibyśmy uczyć się tego w każdej epoce lepiej niż od Matki Chrystusa?

    Tak więc dochodzimy wreszcie do trzeciej części « tajemnicy » fatimskiej, która tutaj po raz pierwszy zostaje opublikowana w całości. Jak wynika z zamieszczonych wcześniej dokumentów, interpretacja, którą kardynał Sodano przedstawił w swoim oświadczeniu z 13 maja, została najpierw przedłożona bezpośrednio siostrze Łucji. Wypowiadając się na ten temat, siostra Łucja zauważyła przede wszystkim, że została jej dana wizja, ale nie jej interpretacja. Interpretacja, powiedziała, nie należy do widzącego, ale do Kościoła. Jednakże po odczytaniu tekstu stwierdziła, że przedstawiona interpretacja odpowiada temu, czego sama doświadczyła, i że ze swej strony uznaje ją za prawidłową. W dalszym ciągu niniejszych rozważań możemy zatem jedynie dać pogłębione uzasadnienie dla tej interpretacji, wychodząc od kryteriów wcześniej omówionych.

    Podczas gdy kluczem do pierwszej i drugiej części « tajemnicy » są — jak przypomnieliśmy — słowa « zbawiać dusze », kluczem do tej « tajemnicy » jest potrójne wołanie: « Pokuta, Pokuta, Pokuta! ». Przychodzą na myśl pierwsze słowa Ewangelii: paenitemini et credite evangelio (Mk 1, 15). Rozumieć znaki czasu znaczy: rozumieć pilną potrzebę pokuty – nawrócenia – wiary. Jest to właściwa odpowiedź na moment dziejowy niosący wielkie zagrożenia, które zostaną ukazane w następnych obrazach. Pozwolę sobie w tym miejscu na osobiste wspomnienie: siostra Łucja powiedziała mi w rozmowie, że coraz wyraźniej uświadamia sobie, iż celem wszystkich objawień było nakłonienie do nieustannego wzrastania w wierze, nadziei i miłości — cała reszta miała prowadzić tylko do tego.

    Przyjrzyjmy się teraz bliżej poszczególnym obrazom. Anioł z ognistym mieczem stojący po lewej stronie Matki Bożej przypomina podobne obrazy z Apokalipsy. Przedstawia groźbę sądu, wiszącą nad światem. Myśl, że świat może spłonąć w morzu ognia, nie jawi się już bynajmniej jako czysty wytwór fantazji: człowiek sam przez swoje wynalazki zgotował na siebie ognisty miecz. Wizja wskazuje potem na siłę, która przeciwstawia się mocy zniszczenia — jaśniejąca blaskiem postać Matki Bożej i pochodzące w jakiś sposób od tego blasku — wezwanie do pokuty. W ten sposób zostaje podkreślone znaczenie wolności człowieka: przyszłość nie jest bynajmniej nieodwołalnie przesądzona, a obraz, który widziały dzieci, nie jest wcale filmem ukazującym z wyprzedzeniem przyszłość, w której niczego już nie można zmienić. W rzeczywistości całe widzenie odbywa się wyłącznie po to, aby przypomnieć o wolności i nadać jej konstruktywny kierunek. Celem wizji nie jest zatem pokazanie filmu z przyszłości już raz na zawsze ustalonej. Jej cel jest dokładnie przeciwny — ma ona mobilizować siły do przemiany ku dobru. Dlatego całkowicie chybione są fatalistyczne interpretacje « tajemnicy », w których stwierdza się na przykład, że sprawca zamachu z 13 maja 1981 r. był jedynie narzędziem Bożego planu, kierowanym przez Opatrzność, i dlatego nie mógł działać w sposób wolny; to samo dotyczy innych, podobnych opinii, z jakimi można się spotkać. Wizja mówi raczej o niebezpieczeństwach i o sposobach uchronienia się od nich.

    Kolejne zdania tekstu raz jeszcze ukazują bardzo wyraźnie symboliczny charakter wizji: Bóg pozostaje nieporównywalnie wielki i jest światłością, która przerasta wszelką naszą zdolność widzenia. Ludzie jawią się jak gdyby w zwierciadle. Musimy mieć zawsze na uwadze to wewnętrzne ograniczenie wizji, której granice zostają tu wyraźnie ukazane. Przyszłość widoczna jest tylko « jakby w zwierciadle, niejasno » (1 Kor 13, 12). Rozważmy teraz poszczególne obrazy, jakie pojawiają się kolejno w zapisie « tajemnicy ». Miejsce akcji zostaje oznaczone przez trzy symbole: stromą górę, wielkie miasto w połowie zrujnowane i na koniec wielki krzyż, zbity z nieociosanych belek. Góra i miasto symbolizują miejsce, w którym toczy się historia ludzi: historia jako mozolne wspinanie się ku górze, historia jako środowisko ludzkiego tworzenia i współistnienia, ale zarazem jako miejsce zniszczenia, w którym człowiek sam unicestwi dzieło własnych rąk. Miasto może być miejscem wspólnoty i postępu, ale także miejscem skrajnych niebezpieczeństw i zagrożeń. Na górze wznosi się krzyż — cel i punkt orientacyjny historii. W krzyżu zniszczenie zostało przemienione w zbawienie; krzyż jawi się jako znak nędzy historii i jako obietnica dla niej.

    Pojawiają się tu z kolei postaci ludzkie: biskup odziany w biel (« mieliśmy przeczucie, że to jest Ojciec Święty »), inni biskupi, kapłani, zakonnicy i zakonnice, na koniec mężczyźni i kobiety różnych klas i pozycji społecznych. Papież wydaje się wyraźnie poprzedzać pozostałych, drżąc i cierpiąc w obliczu wszystkich otaczających go okropności. Nie tylko budowle miasta są na pół zburzone — droga Papieża wiedzie pośród martwych ludzkich ciał. Droga Kościoła zostaje tu zatem opisana jako Droga Krzyżowa, jako wędrówka przez czas przemocy i zniszczenia. W tym obrazie można dostrzec historię całego minionego stulecia. Podobnie jak różne miejsca na ziemi są syntetycznie ukazane w dwóch obrazach — góry i miasta — i zwrócone ku krzyżowi, tak też różne chwile dziejowe są przedstawione skrótowo: w widzeniu możemy rozpoznać minione stulecie jako wiek męczenników, jako wiek cierpień i prześladowań Kościoła, jako wiek wojen światowych i licznych wojen lokalnych, które miały miejsce w jego drugiej połowie i sprawiły, że ludzkość zaznała nowych form okrucieństwa. W « zwierciadle » tej wizji widzimy przechodzących świadków wiary kolejnych dziesięcioleci. Odnośnie tego wydaje się ważnym przytoczyć zdanie z listu, jaki siostra Łucja napisała do Ojca Świętego 12 maja 1982 r.: «trzecia część "tajemnicy" odnosi się do słów Naszej Pani: « Jeżeli nie, (Rosja) rozszerzy swoje błędne nauki po świecie, wywołując wojny i prześladowania Kościoła. Dobrzy będą męczeni a Ojciec Święty będzie miał wiele do cierpienia, różne narody zginą».

    W Drodze Krzyżowej tego minionego stulecia postać Papieża odgrywa szczególną rolę. W obrazie uciążliwego wchodzenia na szczyt góry można z pewnością dostrzec jednoczesne odwołanie do różnych papieży, którzy poczynając od Piusa X aż do obecnego Papieża mieli udział w cierpieniach swojego stulecia i starali się iść przez nie drogą wiodącą ku krzyżowi. W wizji również Papież zostaje zabity na drodze męczenników. Czyż Ojciec Święty, kiedy po zamachu z 13 maja 1981 r. polecił przynieść sobie tekst trzeciej « tajemnicy », mógł nie rozpoznać w nim własnego przeznaczenia? Tamtego dnia znalazł się bardzo blisko granicy śmierci i sam tak wyjaśniał potem swoje ocalenie: « macierzyńska dłoń kierowała biegiem tej kuli i Papież (...) w agonii (...) zatrzymał się na progu śmierci» (13 maja 1994 r.). Fakt, iż «macierzyńska dłoń» zmieniła bieg śmiercionośnego pocisku, jest tylko jeszcze jednym dowodem na to, że nie istnieje nieodwołalne przeznaczenie, że wiara i modlitwa to potężne siły, które mogą oddziaływać na historię, i że ostatecznie modlitwa okazuje się potężniejsza od pocisków, a wiara od dywizji.

    Zakończenie « tajemnicy » przywodzi na myśl obrazy, które Łucja mogła widzieć w książkach do nabożeństwa, a których treść nawiązuje do odwiecznych intuicji wiary. Jest to wizja krzepiąca, w której historia pełna krwi i łez zostaje jak gdyby poddana uzdrawiającej mocy Boga. Aniołowie stojący pod ramionami krzyża gromadzą krew męczenników i « skrapiają » nią dusze, które zbliżają się do Boga. Krew Chrystusa i krew męczenników są tu ukazane razem: krew męczenników wypływa z ramion krzyża. Ich męczeństwo połączone jest więzią solidarności z męką Chrystusa, stanowi z nią jedno. Męczennicy dopełniają braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała (por. Kol 1,24). Samo ich życie stało się Eucharystią wpisaną w tajemnicę ziarna, które obumiera i przynosi owoc. Tertulian powiedział, że krew męczenników jest zasiewem chrześcijan. Podobnie jak ze śmierci Chrystusa, z jego otwartego boku narodził się Kościół, tak też śmierć świadków wydaje owoce dla przyszłego życia Kościoła. Wizja z trzeciej części « tajemnicy », na początku tak wstrząsająca, kończy się zatem obrazem pełnym nadziei: żadne cierpienie nie jest daremne i właśnie Kościół cierpiący, Kościół męczenników staje się drogowskazem dla człowieka poszukującego Boga. Miłościwe dłonie Boga przyjmują nie tylko cierpiących takich jak Łazarz, który dostąpił wielkiego pocieszenia i jest tajemniczym obrazem Chrystusa, który dla nas zechciał się stać ubogim Łazarzem; chodzi tu o coś więcej: z cierpienia świadków wypływa moc oczyszczająca i odnawia­jąca, ponieważ ponawia ono w teraźniejszości cierpienie samego Chrystusa i wnosi w obecną rzeczywistość jego zbawczą skuteczność.

    Dochodzimy w ten sposób do ostatniego pytania: co oznacza « tajemnica » fatimska jako całość złożona z trzech części? Co ma nam powiedzieć? Przede wszystkim musimy stwierdzić za kardynałem Sodano, że « wydarzenia, do których odnosi się trzecia część « tajemnicy» fatimskiej, zdają się już należeć do przeszłości ». Jeżeli były tu przedstawione konkretne wydarzenia, to należą już one do przeszłości. Kto się spodziewał sensacyjnych przepowiedni apokaliptycznych o końcu świata lub o przyszłych wydarzeniach historycznych, z pewnością dozna zawodu. Fatima nie pozwala nam zaspokoić tego rodzaju ciekawości, podobnie zresztą jak cała wiara chrześcijańska nie chce i nie może być pożywką dla naszej ciekawości. To, co pozostaje, mogliśmy dostrzec od razu na początku naszych rozważań nad zapisem « tajemnicy »: jest to zachęta do modlitwy, ukazanej jako droga do « zbawienia dusz », a zarazem wezwanie do pokuty i nawrócenia.

    Chciałbym na koniec powrócić jeszcze do kluczowych słów « tajemnicy » fatimskiej, które słusznie zyskały wielki rozgłos: Moje Niepokalane Serce zwycięży. Co to oznacza? Serce otwarte na Boga i oczyszczone przez kontemplację Boga jest silniejsze niż karabiny i oręż wszelkiego rodzaju. Fiat wypowiedziane przez Maryję, to słowo Jej serca, zmieniło bieg dziejów świata, ponieważ Ona wydała na ten świat Zbawiciela — ponieważ dzięki Jej « Tak » Bóg mógł się stać człowiekiem w naszym świecie i pozostaje nim na zawsze. Szatan ma moc nad tym światem, widzimy to i nieustannie tego doświadczamy; ma moc, bo nasza wolność pozwala się wciąż odwodzić od Boga. Od kiedy jednak sam Bóg ma ludzkie serce i dzięki temu skierował wolność człowieka ku dobru, ku Bogu, wolność do czynienia zła nie ma już ostatniego słowa. Od tamtej pory nabiera mocy słowo: « Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat» (J 16,33). Orędzie z Fatimy wzywa nas, byśmy zaufali tej obietnicy.

    Joseph Kard. Ratzinger
    Prefekt Kongregacji Nauki Wiary

    Ps.

    Zanim zacznie się komuś przypinać etykiety „oświeconego”, warto samemu głębiej zaglądnąć do źródeł. "Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli".
  • Herezje, herezja...
    "Bóg szanuje każdą decyzję człowieka – nawet grzech i świadomą, dobrowolną śmierć, samobójstwo!"
    ---------


    Tak, to jest niesamowity herezja, o którą rozbija się wiara wielu, jak okręt o podwodne skały.

    Ps.

    W związku z powyższym proponuję najpierw uściślić znaczenie pojęć takich jak np. „sanuje”, szanować”.
  • Kolejny dziwoląg brzmi, że
    "To poprzez wolność daną człowiekowi rodzi się miłość"...

    Czyż prawda nie jest raczej taka?: "A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany." (Rz 5, 5)
  • @Jacek 01:49:31
    """Ależ spotkanie nie odbywało się w żadnym z lokali kościelnych. Trudno więc raczej mówić o działalności "w łonie Kościoła"""

    A na jaki temat było? Bo nie lokal jest ważny ale treści. I właśnie ze względu na treści jakie owo bractwo głosi, ma problemy.

    ""Kiedy pytałem wysoko postawionego kapłana dlaczego na "Dni modlitwy o jedność chrześcijan" zaprasza się pastorów, czy nawet tak egzotyczne osoby jak rabinów, a nie zaprasza "lefebrystów", to odpowiedział: "Ale przecież oni są w Kościele""

    A z jakiego powodu mieliby zapraszani, skoro na tychże diach modlitw Kościół Katolicki ma swojego reprezentanta.

    """Pomieszanie z poplątaniem. Jeśli się rzeczywiście pragnie jedności to powinno się zacząć od tych, którzy są najbliżej. Czy pastor, albo rabin uznaje zwierzchnictwo Papieża? A Bractwo Świętego Piusa X jak najbardziej."""

    Każdego papieża, czy tylko niektórych?

    ""SW II nie był soborem dogmatycznym, nie wypowiadał się w sprawach wiary, a tylko w sprawach pastoralnych. W tych kwestiach nie obowiązuje więc nieomylność i mogą one podlegać dyskusji.
    Dlaczego ich nie ma?""

    Czy formą dyskusji jest wyświęcanie Księży bez łączności ze zwerzchnikami?
    Czy formą dyskusji jest publiczne głoszenie tez, że Kościół posoborowy powienien się nawrócić, bo żyje w grzechu?
    Czy formą dyskusji jest podważanie asystencji Ducha Św. podczas Soborów w Kościele?
    Czy formą dyskusji jest podważanie dokumentów Kościoła takich jak bulle, Konstytucje i nie zachowywanie drogi formalnej i proceduralnej jaka obowiązuje w Kościele?

    Niestety, ale posunięcia Bractwa pozbawiają je wiarygodności. Stąd same sobie szkodzi i stawia się poza Kościołem.. .
  • >>nazywany „panzerkardinal”
    Nie przesadzajmy z tym terminem, który został formułowany ze względu na jego pochodzenie, czyli z państwa w którym niemiecki Wermacht bez skrupułów czołgami miażdżył wszystko, co stało mu na drodze w podbijaniu świata. A zatem odwoływanie się do II wojny światowej miało zapewne zwrócenie uwagi na negatywne cechy, których jak wiadomo każdemu człowiekowi nie brakuje. Nie róbmy zatem z tego cnoty i nie oczekujmy naśladowania tego, z czego trzeba się wyzwalać.
  • @Łukasz Roman - Proszę nie podawać nieprawdziwych informacji, jak ta tutaj!:
    "Benedykt XVI wprowadził w struktury Kościoła Lefebrystów, którzy zostali z Niego wyłączeni aktem Jana Pawła II, któremu przedstawiono fałszywy obraz tej sprawy przez modernistycznych hierarchów, wrogów biskupa Marcela Lefebvre'a."
    ----------


    Lefebrysci nie akceptując niektórych postanowień soborowych, sami postawili się obok struktur Kościoła, a wykluczenie ich, czyli ekskomunika, nie były sprawą papieża Jana Pawła II, lecz "ipso facto", samo-wykluczeniem spowodowanym wyświęceniem przez Lefebvre'a dwóch biskupów bez zgody papieża. Przed tym krokiem bronił ich i powstrzymywał papież Jan Paweł II, nie mający żadnego wpływu na to, aby powstrzymać ekskomunikę działającą z mocy samego prawa.
  • BPX to są katolicy, którzy stali się solą w oku modernistów
    BPX to są katolicy, którzy stali się solą w oku modernistów
    zwalczanych przez papieży przedsoborowych.
    Zwycięstwo modernizmu na SVII ( potem zniesienie przysięgi antymodernistycznej ) jest aż nadto widoczne.
    Obecny Rzym przychylniej patrzy na heretyków niż katolickie BPX, które stało się dla Rzymu wyrzutem sumienia!
  • @poldek34 19:29:28
    No tak, tylko co powiedzieć na takie stanowisko?:


    " W komunikacie Komisji „Ecclesia Dei” z 18 stycznia 2003 r., można przeczytać, że „W ścisłym sensie można wypełnić swój niedzielny obowiązek uczestnicząc we Mszy odprawianej przez kapłana Bractwa św. Piusa X (...) Nie jest grzechem uczestniczyć w takiej Mszy, o ile uczestniczący nie wyraża chęci zerwania łączności z Ojcem Świętem (...)
    Wydaje się, że skromna ofiara na tacy podczas takiej Mszy może być usprawiedliwiona”.

    Bardzo pouczająca historia spotkała bpa Józefa Ferrario z Honolulu na Hawajach, który 1. maja 1991 r. ekskomunikował kilku wiernych świeckich za uczestnictwo w liturgii sprawowanej przez kapłanów naszego Bractwa. „Ekskomunikowani” odwołali się do Stolicy Apostolskiej w wyniku czego nuncjusz apostolski w Waszyngtonie, na polecenie kard. Józefa Ratzingera, ówczesnego prefekta Kongregacji Nauki Wiary, wydał 28. czerwca 1993 r. oświadczenie, w którym uznał decyzję bpa Ferrario za pozbawioną podstaw i ważności. "

    Całość tu: http://gdynia.piusx.org.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=363%3Aks-karol-stehlin-list-do-redaktora-dziennika-batyckiego-6022008&catid=20%3Apublikacje-o-bractwie-2008-2010&Itemid=10&lang=pl


    Czy to możliwe, że Ecclesia Dei wydaje komunikat a Biskupi interpretują go wg własnego uznania?
    Czy to możliwe, że Biskupi nie znają treści tego typu dokumentów lecz czują się kompetentni do wpajania wiernym własnych opinii?

    Być może istnieją inne dokumenty zalecające zupełnie inną praktykę w odniesieniu do Bractwa Piusa X. Jeśli tak jest, to przyzna Pan, że świadczy to jedynie o chaosie w łonie Kościoła i brak jednoznaczności.

    Smuci mnie to, że powodem waśni są właśnie sprzeczne komunikaty hierarchów.

    Może czas napisać do Watykanu powołując się na wyżej wspomniany komunikat oraz decyzję ówczesnego Kardynała Razingera i poprosić o ponowne potwierdzenie ( lub zaprzeczenie? - już chyba nic mnie nie zdziwi).
    Potem pozostanie tylko Listem Episkopatu ogłosić to oficjalnie we wszystkich parafiach podczas niedzielnej mszy.

    Jak się Panu podoba takie rozwiązanie?
    Znikną dwuznaczności i sprawa będzie jasna, a chyba o to nam wszystkim chodzi. :)))


    Pozdrawiam
  • @Jacek 18:30:28
    Nie wiem - ja pracownikiem kurii nie jestem, więc nie wypowiadam się na temat gościnności bądź innych postaw duchownych z kurii.
  • @simacs 08:45:02
    Nie można odpowiedzieć na miłość, będąc zniewolonym. Miłość jest postawą świadomą i dobrowolną, wyrażoną wyłącznie w wolności. Żadna herezja, tylko najprawdziwsza prawda. Czytaj, gościu KKK, później wypowiadaj się w temacie.
  • @wieniawski 17:14:29
    """ W komunikacie Komisji „Ecclesia Dei” z 18 stycznia 2003 r., można przeczytać, że „W ścisłym sensie można wypełnić swój niedzielny obowiązek uczestnicząc we Mszy odprawianej przez kapłana Bractwa św. Piusa X (...) Nie jest grzechem uczestniczyć w takiej Mszy, o ile uczestniczący nie wyraża chęci zerwania łączności z Ojcem Świętem (...) ""

    Dla mnie owo stanowisko jest bardzo roztropne. A to dlatego, że zostało ono wydane w okresie gdy na Lefebrystach ciążyła Ekskomunika.

    Przypadek cofnięcia ekskomuniki na owych wiernych o których mowa jest dowodem na to, że szanowanie zwierzchności wobec Papieża ma sens. Szkoda, że Bractwo ową zwierzchność traktuje jako propozycję a nie jako obowiązek.

    Poza tym, samo środowisko tradycjonalistów zachowuje się bardzo dwuznacznie w odniesieniu do szanowania zwierzchnika całego Kościoła.
    A i sama postawa bractwa jest równie dwuznaczna w całej sprawie.

    Nie dziwię się, że z rezerwą Kościół traktuje ich posunięcia. Wszak cofnięto ekskomunikę - był ruch ze strony Kościoła. Jednak na próżno szukać jakiegokolwiek ruchu po stronie Bractwa.

    Jedyny ruch jako obserwuję - na podstawie mediów - to praca członków Bractwa "na dołach". CO mi się żywo kojarzy z "kampanią wyborczą". Być może Bractwo chce w ten sposób zjednać sobie grono niezbyt uświadomionych Katolików, by posiadać asa w rękawie do negocjacji z papieżem?

    Nie wiem, ale jestem pełen obaw co do ich intencji.

    Pozdrawiam.

    p.s.
    Co do rytu Trydenckiego nie ma i nie było żadnych przeciwskazań. Obawy jakie zaistniały to, kwestionowanie nauczania Kościoła jakie daje się słyszeć ze środowiska tradycjonalistów. Więc jeśli istnieje jakaś niechęć i rezerwa w stosunku do tych środowisk, to nie z powodu rytu ale z powodu szerokiej akcji "obalania SOboru Watykańskiego II". Przynajmniej ja mam takie wrażenie.

    Pozdrawiam.
  • @Łukasz Roman 17:49:31
    Przecież nie chodzi mi o wolność. Jest czymś najbardziej oczywistym, że nie ma miłości bez wolności. Ja tymczasem pisałem o szanowaniu przez Boga zła, jakie człowiek popełnia. Do tego jednak Pan nie był uprzejmy się odnieść. Szkoda!
  • @wieniawski 17:14:29
    Pełnią święceń kapłańskich jest sakra biskupia. Jest to tytuł najwyższy, wiążący się min z prowadzeniem Kościoła. Tutaj pojawia się pewien problem... Tej władzy można nadużywać, będąc sobie panem na swej ziemi. Dlatego rodzi się niebezpieczeństwo typowej samowoli i regulacji prawnych. JP II i B XVI zwracają uwagę na postępowe nauczanie w seminariach, na gwałtowne zmiany, jakie zaszły w teologii duchowości i filozofii. Dlaczego? Dlatego, że jest to winą biskupów, od których zależy styl nauczania przyszłych kapłanów. Są jednak wyjątki, jak np abp kardynał Martini, który zbierał młodych kleryków i uczył ich egzorcyzmować, co jest rzeczą niespotykaną w dzisiejszych czasach.
  • @simacs 17:55:11
    A co to jest zło? Zacznijmy od tego. Skoro skupiamy się na czynach - mówmy o konsekwencjach, złych, naszych grzechów. Bóg je szanuje, tj nasze wybory, prawda? Obojętnie, jakie są. Jeżeli upadamy - ponosimy za to karę. Więcej zło rodzi zło, które wraca do nas. Ranimy siebie i cały Kościół, gdyż grzech rani wszystkich! Miłość Boga przejawia się min w tym, że skłonny jest przebaczyć człowiekowi jego występki, darować karę - odpusty. Więcej - wyciąga Swą dłoń, by uzdrowić duszę i ciało, wyleczyć z konsekwencji. Objawił nam Siebie w Swym Synu, który umarł za nas, składając Siebie w jedynej ofierze, którą ponieść mógł sam, czysty, święty Bóg, po to, byśmy mogli być wyswobodzeni z tegoż grzechu i jego konsekwencji ostatecznej - śmierci. Środkiem do wolności, do życia wiecznego są sakramenty, w których działa przebaczająca, uzdrawiająca i uświęcająca miłość Zbawiciela.
  • @poldek34 17:52:24
    Mnie natomiast niepokoi to, że mimo, że uczestnictwo w mszy sprawowaniej przez kapłanów Bractwa Piusa X nie jest grzechem - co do tego już chyba jesteśmy zgodni - wierni są starszeni Bractwem niczym sektą.

    @"Jedyny ruch jako obserwuję - na podstawie mediów - to praca członków Bractwa "na dołach". CO mi się żywo kojarzy z "kampanią wyborczą". Być może Bractwo chce w ten sposób zjednać sobie grono niezbyt uświadomionych Katolików, by posiadać asa w rękawie do negocjacji z papieżem? Nie wiem, ale jestem pełen obaw co do ich intencji."

    Tu to dopiero mnie Pan zaskoczył.

    Na czym ta praca "na dołach" wg Pana polega?

    Szczególnie biegła w tych sprawach ani też zaprzyjaźniona z Bractwem nie jestem alle z moich obserawacji, choćby internetu, wynika, że są tam osoby, które nie miały początkowo pojęcia o istnieniu tego Bractwa natomiast nie akceptowały tego co się "wyprawia" obecnie w niektórych naszych Kościołach. Nie uległy one jakiejś akcji propagandowej czy marketingowej, nikt ich tam "wołami" nie ciągnął, nie zachęcał, nie wabił ulotkami i reklamami czy czymkolwiek. Pytanie: dlaczego wierni wybierają Bractwo?

    @"Niezbyt uświadomionych" - acha, rozumiem intencje. Taka gra na podział. A fu! :)))


    @"by posiadać asa w rękawie do negocjacji z papieżem?"
    A nawet jeśli to byłby jakiś element przemawiający za uregulowaniem spraw Bractwa to cóż w tym złego? Powinniśmy się chyba wszyscy cieszyć, gdyby porozumienie nastąpiło, czyż nie?

    Niech Pan nie będzie pełen obaw! Czego tu się bać?

    Moje zdanie jest takie: idziesz na mszę do swojej parafii - OK, idziesz na mszę do Bractwa - OK, bo nie jest to grzechem. Obie strony mają więc szczere intencje trwania w wierze katolickiej.

    Te wszystkie waśnie (na naszym polskim podwórku) są dla mnie niedorzeczne, no ale ja teologiem nie jestem tylko prostą babką.

    O samym rycie trydenckim nie pisałam więc się nie odniosę.

    Miło było. :)
  • @wieniawski 19:11:18
    "wierni są starszeni Bractwem niczym sektą"

    na tę opinię dzielnie pracuje Bractwo, co wyjaśnię niżej.

    ""Na czym ta praca "na dołach" wg Pana polega?""

    Bywam na różnego rodzaju spotkaniach jakie organizuje Dominikanski Ośrodek Liturgczny w Krakowie, wspólnie z Opatem Klasztoru Benedyktynów w Tyńcu. Na ostatnim byli obecni przedstawiciele Komisji d.s. Kultu Bozego i dyscypliny Sakramentów Episkopatu Polski, na czele z jej przewodniczącym( nowym i poprzednim ).

    Na tymże spotkaniu byli także obecni tradycjonaliści.
    Niestety ale przedstawiciele tego środowiska ołaszali "nową" teologię Mszy Św. sugerując iż posoborowy ryt wg którego sprawowana jest obecna Msza Św. wiedzie ludzi na zatracenie.

    Ja się zatem pytam, kto i gdzie formuje takir poglądy, po co? Jakie ma intencje?

    Mówiąc o aktywności "lefebrystów" na dołach, mam na myśli właśnie takie konkretne owoce ich działalności. A więc sianie zamętu w głowach ludzi autentycznie poszukujących Boga.

    To jest moje osobiste doświadczenie które jest potwierdzane w mniejszym lub większym stopniu spotykając ludzi zaangażowanych w necie. Więc wiem o czym mówię, a mówię co widziałem i słuchałem. A usłyszałem to podczas szerokiego forum i na bardzo wysokim szczeblu Kościoła.

    Po takim spotkaniu, nie dziwię się, gdy np.biskupi przestrzegają przed spotkaniami w różnych np. hotelach podczas których "formuje się" nową świadomość dogmatyczną i teologiczną. Właśnie przez członków Bractwa.

    Tak więc co do szczerości intencji Bractwa mam bardzo ambiwalentne uczucia. Gra toczy się o coś więcej niż li tylko propagowanie rytu Trydenckiego. I to jest najbardziej smutne.

    W wielości rytów nie ma nic nadzwyczajnego. Grekokatolicy mają swój, Prawosławni mają swój, Katolicy mają kilka( bo nie tylko posoborowy jest w użyciu, ale koptyjski, etiopski, trydencki w różnych rejonach Kościoła).

    Dlaczego przy "pretekście" promowania rytu trydeckiego głosi takie poglądy i po co, nie wiem. Jednak mam wrażenie, że to nie jest troska o Kościół.

    Pozdrawiam.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY

więcej